Psychosomatyka

Opublikowane przez Odcienie Kobiet w dniu

Eluwina, jesieniara i… psychosomatyka? Bierzemy pod uwagę, że możemy być odrobinę niemodne, ale musisz przyznać, że „psychosomatyka” to urokliwe słowo. W dodatku jest jednym z najczęściej używanych dziś pojęć
w gabinetach fizjo- i psychoterapeutycznych. Nie bez powodu!
Człony „psycho” i „somatyka” łączą się w nim tak samo mocno jak nasza psychika i ciało łączą się nierozerwalnie, niemogące istnieć jako oddzielne byty. Niby jasne, ale czasem przymykasz na to oko, co? Dla samej siebie – nie warto.
Aleksander Lowen to amerykański (tak, tak, amerykański, nic nie możemy na to poradzić, amerykańscy naukowcy tak mają) psychiatra i psychoterapeuta, który jako jeden z pierwszych dostrzegł różnice w funkcjonowaniu fizycznym u osób z depresją. Czasem sama na pewno widzisz, że już postawa ciała, sposób poruszania się, oddychania czy nawet stania Twojej przyjaciółki już woła o wino i rozmowę. No właśnie!
Ten właśnie Lowen jest autorem pięknych słów:
„Chronicznie napięte mięśnie nadają ciału sztywność i niszczą jego grację, blokując przepływ pobudzenia. Zaciśnięte mięśnie w jakiejkolwiek części ciała mają ograniczony wpływ na oddychanie, ponieważ pełny oddech wymaga, aby fale oddechowe przechodziły przez całe ciało. Ograniczając pełnię i głębokość oddechu, chroniczne napięcie mięśni obniża również poziom energii danej osoby, co zmniejsza ogólną żywotność ciała. W konsekwencji tłumienie jednego uczucia zmniejsza odczuwanie w ogóle.” Prawda?

Spokojnie, idź na spacer, zrelaksuj się. Nic nie musisz.