Po co nam ból?

Kiedy dopada nas choroba, ból, słyszymy złą diagnozę najczęściej zaczynamy wpadać w spiralę takich uczuć jak strach, poczucie niesprawiedliwości, złość, lęk. Co gorsza, zaczynamy snuć plany co będzie, a rzadko która z nas potrafi z optymizmem w takim momencie popatrzeć w przyszłość. Każda z nas to zna. Ale wiemy też, że tylko od nas zależy, jak przeżyjemy te trudne momenty i w co przekujemy nasze cierpienie lub cierpienie kogoś bliskiego.

Nie mam co do tego wątpliwości, że choroby i ból przewartościowują całe nasze życie. Powodują, że mamy czas na refleksje, a na tych refleksach i przemyśleniach, jeżeli dobrze je poprowadzimy zbudujemy naszą siłą, odwagę i jednocześnie pokorę. Podczas choroby nie ma wątpliwości, że nasze ciało powiedziało – „sorry, ja wysiadam, nie daje rady tak szybko…” i wtedy nie pozostaje nam nic innego jak z pełną czułością i szacunkiem skupić się na organizmie, który do tej pory często nadwyrężałyśmy. Oczywiście możemy się wkurzać, złościć, napinać, płakać. Zróbmy to. Ale po tych wszystkich emocjach zaakceptujmy ten stan. I jest to TRUDNE. Supertrudne!!! Myślę, że jest to najwyższa forma dojrzałości psychicznej i fizycznej. Poszukaj kogoś kto pomoże Ci wyjść z tej sytuacji. Czytaj, rozmawiaj, słuchaj, proś o pomoc. Nie zamykaj się w sobie i w swoich czterech ścianach. Walcz o siebie, o swój komfort, zdrowie. Tylko nie nerwowo, spokojnie. Odzyskasz siły. Jeżeli możesz idź na spacer, oddychaj głęboko, wyciszaj się, nie nakręcaj się mediami, planami, czarnymi scenariuszami. A wyjdziesz z tego mądrzejsza i spokojniejsza.

A co Wam dała kiedyś choroba? Wasze odpowiedzi dadzą siłę dziewczynom, które być może teraz zmagają się z jakimś bólem.

📸fot. Tyler Feder